CAŁE DOŚWIADCZENIE DZIEDZINY

p014_1_00

Pod tym względem teza Kanta ma przeciw sobie całe doświadczenie dziedziny moralności. Podmiot z całą oczywistością widzi „się”, czyli swoje świadome i wolne ja, jako ja „osaczone” powinnością. Jest ona przy tym – czego zresztą Kant słusznie, acz opacznie broni – powinnością bezwarun­kową w tym sensie, że nie zależy od żadnego „chcę” ze strony podmiotu jako swego warunku. Czy jednak niezależność tej powinności od jakiegokolwiek „chcę” ze strony podmiotu musi oznaczać, że nie jest ona usprawiedliwiana żadnymi racjami? Zanim do tej sprawy przejdziemy, zauważmy, że powin­ność ta jest zawsze do kogoś lub do czegoś zaadresowana: do osób innych ludzi, osoby własnej, a nawet do bezosobowych istnień. Jawi się ona jako powinność ich afirmowania przez podmiot. Również i ta okoliczność wskazu­je wymownie na to, że podmiot nie stwarza tej powinności, lecz ją odkrywa. Jawi się jako powinność, wraz ze światem osób. Czy więc i nie z ich powodu? Podmiot odkrywa ją w każdym razie jako powinność podjęcia określonych czynów, mających charakter afirmacji wyżej wymienionych adresatów. „Od­krywcza powinność” znaczy wszakże „ujmuje ją we własnych aktach poznaw­czych”.

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply