ETYKA TRADYCYJNA

etyka

Nie Kant, ale już etyka tradycyjna proklamowała tę autonomię w tezie, że sumie­nie jest ostateczną normą moralności. Etyka ta podkreślając do końca obowiązek działania zawsze w zgodzie z sumieniem — nawet sumienie błędne zobowiązuje do działania zgodnie z nim umiała przecież nie przeoczyć czegoś innego, równie istotnego, czego byśmy na próżno szukali u Kanta czy Sartre’a. To niezaprzeczalna prawda, że tylko nasz własny sąd może nas moralnie zobowiązywać, skoro jedynie on nas koniec końców o zobowiązaniu informuje. Równie jednak niezaprzeczalną prawdą jest, iż nasz własny sąd zobowiązuje nas dlatego, że jest sądem, czyli aktem poznania. Zobowiązuje nas więc nie tyle i nie tylko dlatego, że jest nasz własny i przez nas wydany, lecz dlatego, że jest komunikatem o tym, co nas przedmiotowo obowiązuje. Sąd nie stwarza więc sam przez się powinności moralnej, nie jest jej generatorem w sensie jakiegoś genetycznego i zarazem metodologicznego a priori powin­ności moralnej. On tylko ją przekazuje do wiadomości podmiotu. Inna sprawa, że w tej roli jest on jedyny i nie do zastąpienia. Dlatego właśnie etyka tradycyjna akcentując, że sumienie jest ostateczną normą moralności, równie spiesznie dodaje, że jest ono normą subiektywną zarazem, to znaczy jest normą moralności subiektywnie ostateczną.

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply